Okazuje się, że w Polsce ważniejsze od ustaw są wpisy na Twitterze – mówi Alfred Bujara, szef handlowej „Solidarności”. W stanowisku skierowanym do minister Marleny Maląg, związkowcy wskazują, że od dwóch miesięcy w województwach graniczących z Ukrainą pracownicy sklepów pracują w niedziele, choć zgodnie z prawem sklepy powinny być zamknięte.

27 lutego, tuż po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg zaapelowała za pośrednictwem Twittera o otwarcie sklepów w niedziele w województwie lubelskim i podkarpackim, powołując się na stan wyższej konieczności. Jednocześnie szefowa resortu rodziny zapowiedziała, że w porozumieniu w Państwową Inspekcją Pracy przygotuje odpowiednie regulacje prawne w tym zakresie. – Sklepy oczywiście odpowiedziały pozytywnie na apel pani minister i otworzyły się w niedziele. Warto tutaj nadmienić, że chodzi nie tylko o sklepy z żywnością czy innymi artykułami pierwszej potrzeby, które mogły być niezbędne dla uchodźców masowo przekraczających granicę. Otworzyły się również np. salony jubilerskie, placówki biur podróży czy sklepy ze sprzętem RTV – mówi Bujara.

Przez kolejne niedziele w województwach lubelskim i podkarpackim pracownicy handlu musieli przychodzić do pracy w niedziele wbrew obowiązującym przepisom. Jedyną podstawą do otwierania sklepów był stan wyższej konieczności ogłoszony na Twitterze.

Jak czytamy w stanowisku skierowanym 27 kwietnia do minister Maląg handlowa „Solidarność” ze sporą wyrozumiałością podchodziła do tej kuriozalnej sytuacji. Rozumiejąc, że pomoc napadniętym sąsiadom jest naszym obowiązkiem, zdawaliśmy sobie również sprawę z tego jak trudna sytuacja panuje w województwach graniczących z Ukrainą – czytamy w dokumencie.

– Cierpliwie czekaliśmy na to aż ministerstwo przedstawi obiecane regulacje prawne, choć mieliśmy świadomość, że prawo jest łamane w każdą niedziele. Liczyliśmy, że pani minister wywiąże się ze złożonej publicznie deklaracji, a przygotowane rozwiązania uwzględnią również interesy pracowników handlu. Niestety nic takiego się nie stało – podkreśla przewodniczący.

Ponadto jak wskazuje Bujara ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele przewiduje możliwość otwarcia sklepów w sytuacjach kryzysowych. W ustawie jest zapis, zgodnie z którym sklepy z żywnością traktowane jako część infrastruktury krytycznej mogą działać w niedziele na podstawie decyzji starosty lub wojewody. Nikt jednak takich decyzji nie wydał – zaznacza szef handlowej „S”.

Od publikacji nieszczęsnego twitta minister Maląg minęły już dwa miesiące. Ponadto – jak wskazują związkowcy – sytuacja na granicy znacząco się uspokoiła, więc otwieranie sklepów w niedziele w województwach sąsiadujących z Ukrainą nie ma żadnego uzasadnienia – Według danych Straży Granicznej 25 kwietnia przez granicę z Ukrainą do Polski wjechało 13,7 tys. osób. To ponad dziesięciokrotnie mniej niż kilka tygodni temu, w szczycie kryzysu uchodźczego. W związku z powyższym nie istnieją żadne merytoryczne przesłanki, żaden „stan wyższej konieczności” uzasadniający dalsze łamanie przepisów Ustawy o ograniczeniu handu w niedziele, święta oraz niektóre inne dni – napisano w stanowisku Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”.

Związkowcy wskazali, że dalsze łamanie prawa, które odbywa się za przyzwoleniem ministerstwa oraz Państwowej Inspekcji Pracy jest całkowicie niedopuszczalne i zażądali pilnej interwencji minister Maląg w celu przywrócenia poszanowania dla przepisów. Ta sytuacja powinna zostać uporządkowana jeszcze w kwietniu. W przeciwnym razie tysiące pracowników z Podkarpacia i Lubelszczyzny zostaną całkowicie bezprawnie zmuszeni do przyjścia do pracy nie tylko w niedziele, ale również 1-go i 3-go maja – wskazuje Alfred Bujara.

Pismo do Pani Minister Marleny Maląg-1 Pismo do Pani Minister Marleny Maląg-2

Translate »